Chłopiec urodził się w domu ludzi, którzy mieli zasłonięte oczy. Tak żyli wszyscy – ojcowie i matki, dzieci i starcy, a ich dni były podobne do siebie jak krople brudnej wody. Rano wstawali, szukali po omacku swoich narzędzi i szli do prostych prac, które dawały im strawę i pozwalały przeżyć. Ich życie było ciche i udręczone, lecz w nim znajdowali pociechę, bo wierzyli, że cierpienie jest ofiarą dla Ślepego Boga.